A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują (Hbr 9, 27-28).
Kościół wielokrotnie podkreśla fakt paruzji, jaki ma nastąpić na końcu świata, kiedy to Chrystus dopełni swego mesjańskiego dzieła i powtórnie ukaże się ludzkości jako Zwycięzca grzechu, śmierci i szatana. Ale my już dziś możemy powtórzyć za św. Pawłem słowa: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? (I Kor 15, 55). Żyjemy w świadomości, że każdy z nas musi odejść z tego świata, a to odejście dokona się poprzez całkowite wygaśnięcie fizjologicznych czynności naszego ciała. Jednak w głębi naszego jestestwa doświadczymy jedynie przeniesienia na wyżyny, jak mówi psalmista: Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją i powierza im swoje przymierze (Ps 25 (24), 14). Dlatego też Zmartwychwstały Chrystus już tu na ziemi daje swoim wyznawcom możliwość uczestnictwa w tym przymierzu, jakie przypieczętował swoją świętą Krwią, dającą nam zbawienie. Św. Paweł doda, że krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu. I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy (Hbr 9, 14-15).
Śmierć Jezusa gładzi wszelki grzech człowieka i predysponuje go do otrzymania dziedzictwa zamierzonego przez Boga Prawdziwego, tzn. w śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa. Pan Jezus złożył siebie w doskonałej ofierze przebłagalnej za wszystkie obrzydliwości jakiekolwiek i kiedykolwiek uczynione zostały przez człowieka. Tą jedyną ofiarą udoskonalił tych, którzy są uświęcani przez sakramenty i sakramentalia, bo właśnie one biorą swą skuteczność z jedynej ofiary krzyżowej Chrystusa. Dlatego też mówi Pan: …grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już nie wspomnę (Hbr 10, 17; zob. Jer 31, 34).
Ten wartościowy czas Wielkiego Postu mógł nam dopomóc w weryfikacji naszego życia duchowego z ofiarą Krzyża. W tym szczególnym okresie liturgicznym nasze postanowienia, być może była to gorliwsza modlitwa osobista czy wnikliwsza lektura Pisma św., przyczynić się mogły do wewnętrznej przemiany naszego dotychczasowego życia, które bądź co bądź wymaga nieustannych sprostowań. Nasza grzeszność, skażona natura Dziecka Bożego tylko w Chrystusie, tym Paschalnym Baranku, może uświęcać się w sposób doskonały. Poza Nim zawsze jesteśmy jedynie grzesznikami, marnotrawnymi synami, błądzącymi po bezdrożach naszego ziemskiego życia. Czy wykorzystaliśmy ten czas na przewartościowanie dotychczasowej egzystencji? Niech każdy uczciwie odpowie sobie na to pytanie w swoim sercu!
Dobrze zrozumiana i wiarą przyjęta Ofiara Chrystusa daje niesamowitą siłę w doświadczaniu codziennych krzyży oraz w pokonywaniu lęku przed śmiercią naszą i naszych bliskich. Śmierć Jezusa miała sens, bo On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia (Rz 4, 25). Św. Paweł dodaje jeszcze, że wszyscy, którzy zostali ochrzczeni w Imię Jezusa Chrystusa, zostali zanurzeni nie tylko w Jego śmierć, ale i Zmartwychwstanie (zob. Rz 6, 3-5), dlatego też jako chrześcijanie wierzymy, że z Nim (Jezusem) również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus, powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga (Rz 6, 8b-10). Życie ziemskie Chrystusa na wpół Boskie i na wpół człowiecze miało konkretny cel, zapewniający sensowność naszej ludzkiej egzystencji. Więcej, Zmartwychwstanie Jezusa ma sens, bo właśnie ono zapewniło nam życie, które się nie kończy. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6, 11). Wszystkiego czego dokonał Chrystus, dokonał z myślą o nas i dla nas. Z miłości stał się człowiekiem, z miłości poniósł haniebną śmierć na krzyżu, z miłości powstał z martwych. Toteż nauka krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia! (1 Kor 1, 18).
Dlatego myślę, że warto trzymać się obietnicy, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (I Kor 2, 9). A jak ja miłuję Boga…?


