Eucharystia za dar życia Carmen Hernandez


Kiko Arguello, jeden z inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej w oficjalnym komunikacie na napisał: (…) dzisiaj (19 lipca 2016 roku) o 16:45 nasza siostra Carmen wyruszyła do nieba. To pewne, że Nasz Pan Jezus przyszedł po jej duszę, żeby zabrać ją ze sobą. Podczas gdy cierpimy z powodu jej odejścia, przede wszystkim ja, cieszymy się wiedząc, że Nasz Pan Jezus zabrał ją z sobą (…). Tymi słowami zawiadomił wszystkich braci i siostry ze wspólnot neokatechumenalnych na całym świecie, że ekipa odpowiedzialna poniosła  ogromną stratę.

Niektórzy stwierdzili, że wraz ze śmiercią Carmen Hernandez, pierwszej katechistki, skończyła się jakaś epoka na Drodze Neokatechumenalnej, ale przecież karawana przez pustynię idzie dalej…także wszystkie wspólnoty na całym świecie i cała Droga pójdzie dalej pamiętając to dobro, które dostaliśmy dzięki temu, że kiedyś Carmen uwierzyła, zostawiła swoje dotychczasowe życie  i ruszyła, by odkrywać korzenie swojego Chrztu. Dzięki świadectwu Jej życia tysiące ludzi na całym świeci mogło odkryć, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem, i że kocha nas miłością szaloną, aż do krzyża i oddania życia za nas grzeszników. W tym również my, którzy jesteśmy we wspólnotach we Wrocławiu, dzięki Jej wierze, ruszyliśmy drogą miłości do Nieba, odkrywając kim jesteśmy i ucząc kochać się innych ludzi na ziemi.

Aby właśnie podziękować za dar życia Carmen, w czwartek 21 lipca, w kościele św. Elżbiety zgromadziły się wszystkie wspólnoty z Wrocławia, aby modlić się, dziękować i prosić o życie wieczne dla swojej katechistki, ale też mówić, że Pan Bóg jest dobry. Ta Eucharystia stała się wspaniała FESTĄ, gdyż uczestnikami  byli również młodzi bracia i siostry ze wspólnot neokatechumenalnych z Peru, którzy w czasie podróży na ŚDM do Krakowa, goszczą we Wrocławiu.

Kiedy słuchałam jak młodzi ludzie z Peru śpiewają i to po hiszpańsku, to pomyślałam, że Carmen wstępuje wprost do Nieba, bo dźwięk gitar, tamburin, kastanietów, fletów, bębnów przebudzi każdego umarłego! Ci młodzi mają nie tylko zapał, entuzjazm ale też wrodzony dar  i talent do śpiewu i radości!

Ksiądz proboszcz w homilii i na zakończenie pięknie powiedział, że cieszy się, iż ci młodzi tutaj są,  w tym kościele, w tym czasie, i że Pan Bóg czeka na nich, i że ma dla nich wspaniałą ofertę Życia Wiecznego!  Mówił też, ze potrzeba nam wszystkim tego entuzjazmu młodych, tego zapału, tej wiary!  I tak było rzeczywiście. Cieszyliśmy się, że możemy wspólnie dziękować za życie Carmen, że możemy gościć tak wielu (ok .100osób) młodych z Peru, że możemy razem modlić się i doświadczać radości z faktu, że kościół katolicki jest naprawdę powszechny, uniwersalny i dla każdego! Żadną przeszkodą nie jest język, inna kultura, kolor skóry, czy jakakolwiek inność człowieka jeśli, tym który nas łączy, jest Jezus Chrystus i JEGO MIŁOŚĆ!

Carmen wiele lat temu napisała pieśń, która ma refren „są zerwane moje więzy, zapłacone moje długi, moje bramy pootwierane, oto idę w każdą stronę…”.  I to było rzeczywistością Jej życia, którą wczoraj na Eucharystii też widzieliśmy. Głosiła ewangelię na krańcach świata, jej życie było przeźroczyste, jej słabości widoczne, jej wiara namacalna. Dlatego jesteśmy pewni, że Carmen stanęła przed Panem twarzą w twarz,  i że poszła we właściwą stronę w ręce kochającego Ojca. Dyskusyjne jest tylko to, czy  było to w rytmie hiszpańskich gitar i kastanietów…:-)